Jak dotarłem do Chin na wyspie Hainan

Więc skończyłem w Chinach na wyspie Hainan. Myślałem, że Soczi i Serbia nie uciekną, i chciałem tam pojechać zimą, a kiedy robiłem różne rzeczy, nadeszła wiosna. Dlatego zdecydowałem, co można odłożyć, zwłaszcza Daria już potrzebowała pomocy, była zmęczona (wyszła przede mną) Przygotował się na kilka dni, nikomu nic nie powiedział i poleciał do Chin. To taka niespodzianka, że ​​powinna była dotrzeć właśnie na jej urodziny. Leciał z transferem do Wuhan, aby było taniej, a na miejscu transportem publicznym (taksówka-pociąg elektryczny-riksza) podróżował. Transfer ze szpitala był możliwy, ale był droższy i naprawdę chciałem sprawdzić, czy sam się tam dostanę, czy nie.

Jak łatwo było podróżować, w porównaniu do tego, co było wcześniej, nawet bez znajomości języka (w tym przypadku chińskiego)! Spojrzałem na mapę wyspy w Google, zobaczyłem tam linię kolejową, która prowadzi we właściwym kierunku, poznałem przybliżony rozkład jazdy pociągów w Internecie - trasa jest prawie gotowa. Ale plan był oparty na pomyśle, że na lotnisku kurortu Sanya powinna istnieć informacja, w której mówią po angielsku. Zasadniczo wszystkie kluczowe nazwy można było wcześniej znaleźć w Internecie, ale miałbym wątpliwości co do ich poprawności.

(1 juan ~ 10 rubli)

Treść artykułu

Samolot

Bilety były tradycyjnie monitorowane przez Aviaseels i Skyscanner. To prawda, nie ma różnicy, kto to powie. Patrzyłem również na bilety do Serbii z Soczi, czyli nie tylko do Chin. Cóż, może 200-500 rubli różniło się, nie więcej. Co więcej, często kupuję w agencji Onetwotrip, więc było to trochę taniej w momencie przejścia z Aviaseels przez cały czas, gdzieś 300 rubli, niż przy zmianie ze Skyscanner.

Przede wszystkim martwiłem się nie o to, jak dostanę się na miejscu, ale o to, że nie zabiorą mi drugiego laptopa lub jakiejś baterii. Czytam pasje na temat surowych wymagań dotyczących baterii i tego, jak są one odbierane podczas kontroli celnej. Miałem dwa laptopy, ponieważ nosiłem Darię, a z akumulatorów były 3 części do aparatu (to dozwolone, jakby tylko dwa), a power bank był dość mocny, ale wydawało się, że również przechodzi przez parametry. W końcu nadal leciałem z przeszczepem, a jeśli w Moskwie, jak mi się wydaje, nie sprawdzają go specjalnie, to nie wiedziałem, jak to będzie w Chinach. Ale wszystko poszło gładko i bez ekscesów, wszyscy nie dbali o moje laptopy i baterie. Martwiłem się tylko na próżno.

Pierwsze ramię Moskwa-Wuhan, duży samolot

Przeszczep zajął tylko 30 minut! I to z przejściem z jednego terminala do drugiego (w rzeczywistości jest 5 minut na piechotę). I bałem się, że nie zdążę za 2 godziny :) Dziwne, że nie mogłem znaleźć informacji o tranzycie do Wuhan, przez którą przelatywała połowa lotów z południa Chin.

Przejazd do Wuhan, napis w języku rosyjskim!

W Sanya pracownicy poruszają się na rowerach po lotnisku

Sanya Airport

Plan był poprawny, okazało się, że informacje są na miejscu i tam nauczyłem się najważniejszej rzeczy, jak dostać się z lotniska na dworzec kolejowy (taksówkę lub autobus), nauczyłem się opłat, wymieniłem tam pieniądze (na lotnisku nie znalazłem żadnych wymienników ani bankomatu), i poprosił mnie o napisanie nazwy dworca kolejowego po chińsku.

Ogólnie rzecz biorąc, wszystko okazało się dość proste, jeśli masz przy sobie odpowiednie chińskie nazwiska. Opuszczając lotnisko, taksówkarze przylecieli do mnie, oferując, że mnie zabiorą «beneficjant» 100 juanów do stacji kolejowej, ale przyjrzałem się bliżej, spojrzałem, dokąd zmierza cały główny tłum, i zdałem sobie sprawę, że istnieje coś takiego jak taksówka publiczna, z opłatą za metr. Musisz tylko bronić małej kolejki (dosłownie 5-10 minut). Razem pojechaliśmy za 25 juanów. Jest różnica?

Taksówkarz przekonuje mnie, że 100 juanów to najwięcej, choć w tle znajduje się licznik taksówek

Jak ci się podoba rozwiązanie do przyciemniania szyb przednich?

Miasto Sanya wygląda przyzwoicie

Pociąg

Następnym krokiem jest zakup biletu kolejowego. Najpierw wpadłem na automaty biletowe, gdzie okazało się, że angielski (!) I wszystko byłoby w porządku, intuicyjne sterowanie, można płacić za pomocą pamięci podręcznej, można użyć karty, ale maszyna wymaga jakiegoś dowodu tożsamości z kodem kreskowym, a ja mam tylko rosyjski paszport . Musiałem iść do kasy, mając nadzieję, że mnie zrozumieją, bo jedyne, co mogłem powiedzieć, to nazwa miasta, w którym musiałem. Zaskakujące, że kobieta w kasie nic nie pytała, pokazała mi monitor, gdzie w przerwach między chińskimi znakami był czas odjazdu, numer pociągu i cena biletu 18,5 juana. Dobrze, że wcześniej próbowałem kupić bilet w automacie i dlatego znałem wszystkie te dane. Ciekawe, co bym zrobił, gdybym nagle potrzebował biletu nie na najbliższy pociąg, ale na następny, a nawet dzień? :) Nawiasem mówiąc, tak, znała słowo paszport po angielsku, chociaż początkowo próbowała mnie o to poprosić po chińsku.

Stacja kolejowa w Sanya

Tablica odlotu pociągu, spróbuj zrozumieć

Rebus, znajdź numer samochodu i lokalizację na bilecie

Pociągi są niesamowite! 200 km / h wewnątrz, podobnie jak w samolocie, koszt, nawet biorąc pod uwagę kurs, jest bardzo niski. Przejechałem 80 km w 25 minut i zapłaciłem 18,5 juana. Toalety są ludzkie, jest darmowa woda, to po prostu nie ma wifi.

Bardzo podobały mi się chińskie pociągi

Pociąg pędzi 200 km / h

Riksza

Ostatnim etapem jest dostanie się ze stacji do miasta Lingshui. Minęło około godziny pieszo, ale z walizką postanowiłem pojechać rikszą. Przylgnęły do ​​mnie, kiedy wysiadłem z pociągu. Rywalizowali ze mną o 50 juanów! Jest bardzo drogi i nie zgodził się na nic mniej, najwyraźniej biały facet z czerwoną walizką może zapłacić za to, co mówią. Generalnie robiło się ciemno, ledwo przewrócono do 40, choć tak naprawdę stoi tam na 15-20. Następnym razem, gdy pójdę, postaram się targować trochę dłużej, a jeszcze lepiej nauczyć się liczb po chińsku, będę wyglądać na bardziej zaawansowanego niż.

Tuk tuki nazywane są tutaj rikszami.

Wyjaśniłem rikszy, gdzie jej potrzebuję, to bardzo proste - wyrzucili zdjęcie broszury szpitalnej, była nazwa i pokazałem kierowcy to zdjęcie.

P.S. Nawiasem mówiąc, Wuhan Sanya widział w samolocie tylko jednego Europejczyka. Na stacji kolejowej jeszcze jeden. Cóż, dzieje się tak, abyś zrozumiał, że w jakiś sposób jest ściśle związany z Europejczykami, najwyraźniej dlatego nie ma sensu znać angielskiego. Chociaż tłumacze twierdzą, że w samej Sanyi zarówno Rosjanie, jak i Europejczycy spotykają się w sezonie w przyzwoitej ilości.

P.P.S. Nie mogę usiąść do pracy normalnie, ale wkrótce czekam na posty o moich pierwszych wrażeniach, o naszym zakwaterowaniu, o niekomercyjnym mieście Lingshui i chińskim jedzeniu.